9 sierpnia 2013

Kula

Czasami mam wrażenie że kręcę się w kuli, która nie może się zatrzymać. Moje czarnowidztwo (defetyzm, pesymizm) sprawdza się w poważniejszych sprawach jak w zegarku, a o dziwo w błahych często myli. I nie jest tak, że siedzę i myślę o tym intensywnie. Po prostu to przychodzi samo, bez pytania, bez pukania, bez uprzedzenia. Swoistą terapią mogą być dla mnie te twarde kartki, mogą - ale czy będą. Zapisać coś, co pewnie minie, a potem się z tego śmiać. Czy to możliwe, czy tak się da...

3 komentarze:

  1. myślę, że sama sobie odpowiadasz na to co się dzieje, to taka samospełniająca się przepowiednia

    myśl pozytywnie :)
    i trzymam kciuki za pisanie tego bloga dłużej:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Popieram viki, myślenie pozytywne czyni cuada.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń